Blog > Komentarze do wpisu

Co się dzieje w mojej głowie

Wiem jak to jest... nienawidzić swojego ciała. Nie chcieć pokazywać się przy ludziach. Basen? Tylko w marzeniach. Plaża... eh :/ To był mój tradycyjny tok myślenia...

A do tego wystarczy dorzucić fakt, że choruję na depresję. Nie, to nie znaczy, że jest mi smutno. To znaczy, że życie nie ma dla mnie większego sensu. Nie chcę ubierać się, wychodzić z domu, rozmawiać z kimkolwiek. Najchętniej nawet nie opuszczałabym łóżka - bo po co. No nie wiem po co, ale wciąż to robię. Staram się walczyć bo tak trzeba, chociaż nie zawsze mi to wychodzi.

Z tej właśnie depresji zrodziły się problemy ze zrzuceniem wagi. Gruba byłam już jako dziecko i nikt nie zadbał by ten stan rzeczy zmienić - było minęło. Bliższy w czasie problem polegał na tym, że potrafiłam nie jeść 2-3 dni, a potem na odwrót jadłam wszystko w każdej ilości.

Teraz już mi się udało to opanować. Jem normalnie i to na co mam ochotę, ale też uważasz, żeby nie przesadzić. Coś słodkiego? - czemu nie! A może niezdrowe frytki? - nie widzę przeszkód. Tylko wszystko z umiarem. Zmuszam się też żeby chociaż trochę się ruszyć. Normalny człowiek idzie na spacer, do znajomych, czy coś... mi to raczej ciężko przychodzi. Na swoją rozrywkę wybrałam... zumbę. Nie muszę wychodzić z pokoju, kocham muzykę, to mogę się przy niej poruszać. Na na YouTube jest pełno filmików, z których uczę się układów. A przy okazji mnie to trochę rozwesela - uroki sportu, jak już się do niego człowiek zmusi.

To tyle na temat mojej głowy, ale kiedyś jeszcze wrócę do tego tematu, bo wciąż zostaje wiele na ten temat do powiedzenia.

A tymczasem trzymajcie się ciepło w te chłodne dni :)

sobota, 09 stycznia 2016, rexi96

Polecane wpisy